Biznesmen, konsul i dziewczyna

Mam pieniądze i prawników. Ale z trudem zapewniłem legalny pobyt samotnej Afrykance

Jacek

Dwa lata temu na wakacjach w Kamerunie poznałem 25-letnią dziewczynę. Nicole pracowała w biurze mojego partnera biznesowego. Jej rodzice rozwiedli się, jak była dzieckiem, matka niedawno zmarła, siostra na emigracji w RPA, brat ma na głowie własną wielodzietną rodzinę. Dziewczyna próbowała jednocześnie studiować reżyserię i pracować, ale nie wyszło. Rzuciła studia. Niespodziewana ciąża, ojciec nie chce uznać dziecka. Zdecydowała się na aborcję.

Pytam, czy chciałaby urodzić. Chciałaby, ale jak wykarmić. Czy to problem finansowy? Tak. Ile, tysiąc dolarów? Stać mnie. Tyle bogaty człowiek potrafi wydać na kolację, a zamiast tego można zmienić czyjeś życie na lepsze.

Nicole

To było nasze trzecie spotkanie, tego dnia Jacek wylatywał do Polski. Rozmawialiśmy o pracy. Miałam zostać przedstawicielką mojej firmy w Tunezji, a Jacek miał tam kontakty. Zapytał, dlaczego jestem smutna. Znajomi radzili, żebym nie mówiła mu o ciąży, bo się wystraszy. Powiedziałam.

Spytał: wierzysz w cuda? Mogę ci pomóc. Zaśmiałam się. W moim kraju biali mają złą opinię, zwykle wykorzystują dziewczynę i wracają do siebie. Nie wyobrażałam sobie, że ktoś może mi pomóc za nic.

Nie byłam gotowa na bycie matką, wolałam skończyć studia. Aborcja to nie kwestia wygody, tylko przeżycia: jeśli urodzę samotnie, stracę pracę i wyląduję z dzieckiem na ulicy. Mogę zostać prostytutką albo żebraczką. Na pomoc krewnych nie ma co liczyć. Tam każdy dba tylko o siebie.

Zaczęłam się zastanawiać. W końcu odwołałam wizytę w klinice.

Szansa

W Afryce wielu ludzi naprasza się o pieniądze, ona tego nie robiła. Zaimponowało mi, że próbuje coś zrobić ze swoim życiem.

Wyjeżdżając z Kamerunu, nie planowałem jakiejś wielkiej pomocy, chciałem jej dać parę tysięcy dolarów, żeby mogła przeżyć ciążę i pierwsze miesiące po porodzie, a potem wrócić na studia. Kiedy się żegnaliśmy, wyjąłem z kieszeni trzy setki.

Po powrocie do Polski poczułem się z tym dobrze. Ale pomyślałem, że jeśli decyduję się pomóc, to muszę być konsekwentny. Kilka tysięcy nie wystarczy, trzeba pomyśleć o przyszłości matki i dziecka. Zapewnić wykształcenie i pracę. Najlepiej nie w Kamerunie.

Ktoś mi powiedział, że bawię się w Boga. Nie zgadzam się. Ja tylko daję szansę.

List z Kamerunu

Drogi Jacku, czuję się dobrze. Tak jak obiecałam, zrezygnowałam z pracy. Próbuję znaleźć inną, ale to trudne, bo mogłabym pracować jeszcze tylko dwa miesiące. Po porodzie chciałabym zacząć studia.

Prosisz, żebym coś napisała o sobie. Cóż, jestem dziewczyną, która szuka w życiu stabilności i chce być dobrą mamą. Najbardziej martwi mnie to, jak mam się teraz utrzymać. Ale wierzę, że Bóg mnie wysłucha.
Zmieniłeś moje spojrzenie na życie. Widzę, że jesteś bardzo pozytywnym i uczciwym człowiekiem, dlatego ci ufam.

Stypendium

Po kilku miesiącach zapraszam Nicole do Tunezji. To jej pierwszy lot, wysyłam ją w towarzystwie mojego przyjaciela, jej rodaka. Proponuję objęcie 5-letnim programem opieki: studia, staż zawodowy, pieniądze na życie. Maksymalnie 120 tys. euro w ciągu pięciu lat, w zależności od kraju.

Jej podstawowym językiem jest francuski, więc rozważamy kraje północnej Afryki, Francję lub Szwajcarię. Stanęło na Tunezji. To skrzyżowanie Afryki z Europą, mam tam dobre kontakty. W trakcie pierwszej wizyty Nicole zapoznała się z ofertą szkół, w których mogłaby studiować, otrzymała nawet propozycję pracy i bez problemu dostała kartę pobytu na rok.

Rewolucja

Niestety, w Tunezji wybucha rewolucja. Mniej pracy, więcej agresji, kradzieży, napadów. Ludzie organizują grupy samoobrony przed rabusiami. Nawet nasza ambasada odradza wyjazdy poza ośrodki hotelowe. Spotykamy się w Dubaju, uzgadniamy szczegóły stypendium i podpisujemy umowę. Wcześniej za pośrednictwem kancelarii prawnej sprawdziłem autentyczność dokumentów Nicole: akt urodzenia, świadectwo szkolne, czy naprawdę była studentką. Element pragmatyzmu u człowieka, który od lat prowadzi biznes.

Umowa

Umowa może być rozwiązana przez Fundatora ze skutkiem natychmiastowym, z jednoczesnym wymogiem zwrotu przekazanych środków finansowych wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od dnia przekazania środków na konto Stypendystki, w przypadku wykorzystania stypendium niezgodnie z przeznaczeniem, nieuzasadnionego przerwania nauki, a także udzielenia Fundatorowi nieprawdziwych informacji na temat realizacji stypendium.

Ambasada

Pod koniec lutego, w piątym miesiącu ciąży, Nicole przeprowadza się do Susy w Tunezji. Trochę strach. Tunezyjczycy cieszą się, że rewolucja obeszła się bez ofiar, ale nie bardzo wierzą w możliwość zbudowania demokracji. Mówię Nicole, żeby rozważyła alternatywę w postaci Polski. Ta myśl szybko we mnie dojrzewa.

Niedługo przed porodem wybieramy się razem do naszej ambasady w Tunisie. Niech zobaczy Polskę i zdecyduje, czy chce tu studiować. Składamy wymagane dokumenty, wniosek wizowy i moje siedmiocyfrowe gwarancje finansowe.

Wchodzimy do konsula. Mówię: przychodzę z nietypową sprawę. Jestem biznesmenem z ugruntowaną pozycją, a to jest Afrykanka pod moją opieką. Ubiega się o krótkoterminowy pobyt w Polsce, żeby zapoznać się z ofertą studiów.

Konsul wyrzuca mnie za drzwi.

Zabytki

Jak zostałyśmy same, konsul zaczęła na mnie krzyczeć. Kto za to płaci?! Jakie są zabytki w Poznaniu?! Jak to możliwe, że pani chce żyć w Polsce, a nie zna żadnego zabytku?

Przecież przyjeżdżam na studia, nie oglądać zabytki. Powiedziałam, że podobno Kraków jest ładny.

To było koszmarne przeżycie. Już nie chciałam jechać do Polski, myślałam, że wszyscy są tacy jak ona. Nerwowa, uprzedzona, wyraźnie niezadowolona, że musi ze mną rozmawiać. A to przecież kobieta, widziała, że jestem w ciąży. Nie dała mi szansy wypowiedzieć się. Powiedziała, że jak da mi wizę, to następnego dnia będę w Paryżu.

Sophie

Szok. Nicole została potraktowana jak prostytutka w siódmym miesiącu ciąży, a ja jak handlarz żywym towarem. Wyszła i spytała: „Czy wszyscy w Polsce są tacy?”.

Spotykam się z ambasadorem. Człowiek wysokiej kultury, na konsula nie ma jednak wpływu. Wiza nie zostaje udzielona z powodu nieprzekonujących wyjaśnień odnośnie celu wizyty.

W maju na świat przychodzi Sophie. Z komplikacjami: w trakcie porodu zatrzymała się akcja serca matki i dziecka, potrzebna była cesarka, ale wszystko kończy się dobrze.

List z Tunezji

Podałeś mi rękę. Byłam gotowa popełnić trzeci życiowy błąd, ale dzięki tobie nieoczekiwanie dostałam kolejną szansę i zostałam matką małej dziewczynki. Płaczę ze szczęścia.

Wiem, że muszę teraz ciężko pracować, żeby zdobyć niezależność. Z całego serca ci dziękuję. Mam nadzieję, że któregoś dnia będziemy mogły poznać twoją rodzinę.

Schengen

Sytuacja w Tunezji jest coraz gorsza, nastawienie do czarnoskórych mniej przychylne niż w Europie. Jesteśmy przekonani, że trzeba postawić na Polskę.

Uruchamiam moje kontakty w Szwajcarii i otrzymuję promesę pozytywnego rozpatrzenia wniosku o wizę Schengen przez ambasadę tego kraju. Nie obawiają się, że Nicole następnego dnia będzie w Paryżu, bo ręczę za nią finansowo. Podczas rozmowy z polskim ambasadorem powiedziałem, że jedna z moich firm byłaby w stanie złożyć za Nicole kaucję pół miliona złotych na rzecz skarbu państwa. Takiej procedury nie ma w ustawie.

Po telefonach kilku wysoko postawionych osób z kraju i zagranicy nasz ambasador sugeruje, żeby nie składać wniosku u Szwajcarów. Mamy spróbować ponownie w polskim konsulacie. Nicole jedzie z miesięczną córką 200 km do Tunisu, bo konsul wymaga osobistego stawiennictwa, choć nie zadaje jej ani jednego pytania. Daje wizę na dziesięć dni.

Polska

Najbardziej zdziwiło mnie to, że starsi ludzie w mieście dźwigają zakupy. W Afryce seniorzy mieszkają na wsi, tam życie jest łatwiejsze. Wszyscy im pomagają, szanują, bo wierzą, że brak szacunku wobec starszych sprowadza pecha.

Byłam zdumiona, kiedy w Krakowie zobaczyłam parę całującą się na ulicy. W mojej kulturze publiczne okazywanie uczuć nie jest przyjęte. Kobiety w lecie chodzą tutaj prawie nago! W moim kraju mężczyźni natychmiast próbowaliby je obmacywać, starsi by je atakowali, a dzieci wyśmiewały.

Nie mogłam zrozumieć, po co się daje kwiaty. Co mam z nimi zrobić? Sałatę jedzą u nas króliki, nie ludzie. Albo mówienie w sklepie „dzień dobry” i „do widzenia” – w Kamerunie nikt nie traci na to czasu.

Piątki

Nicole zwiedza Polskę, przechodzi pomyślnie rozmowę z prorektorem Uniwersytetu Bydgoskiego, wnosi opłatę za pierwszy rok, zawiera umowę wynajmu mieszkania. I wraca do córki, która została pod opieką naszych przyjaciół w Susie.

Nie pomyśleliśmy, żeby w Polsce złożyć wniosek o kartę pobytu czasowego. Nie przewidziałem, że będzie miała kłopot z kolejną wizą. Urażona konsul informuje, że na studia w Polsce wiz w Tunezji się nie wydaje – choć ustawa przewiduje taką możliwość. Sugeruje konieczność ukończenia lektoratu języka polskiego w Tunisie, mimo że studia Nicole są w języku angielskim. To konsul, a nie rektor, zdecyduje, czy oceny na świadectwie są wystarczająco dobre do podjęcia studiów, „i w zasadzie muszą być same piątki”. Wreszcie konsul odmawia przyjęcia dokumentów w celu wystąpienia o prawo czasowego pobytu, choć MSZ mi odpisuje, że taka procedura jest dopuszczalna.

Kancelaria do konsula

Zgodnie z art. 62 ustawy o cudzoziemcach (…) cudzoziemiec przebywający za granicą składa wniosek o udzielenie zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony za pośrednictwem konsula. Konsul dołącza do wniosku informację, czy wjazd i pobyt cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej stanowią zagrożenie dla obronności lub bezpieczeństwa państwa albo ochrony porządku publicznego. A zatem trudno nam zrozumieć Pani stanowisko w tej sprawie sugerujące, że aplikantka musi uzyskać najpierw wizę krajową i jedynym organem do tego jest konsul.

Konsul do kancelarii

Podkreślam po raz kolejny, że nie uznaję w przypadku w/w osoby żadnego pełnomocnictwa. Prawo w wielu przypadkach precyzuje, jak ma wyglądać postępowanie przed konsulem, w innych nie – i w tych innych wybór formy kontaktu należy do konsula. (…) A załatwianie spraw w ten sposób [przez pełnomocnika] utwierdza mnie tylko w przekonaniu – po raz zresztą kolejny – że na sprawach związanych z obywatelką Kamerunu zależy tylko i wyłącznie panu [nazwisko Jacka], a nie samej zainteresowanej.

Entuzjazm

Konsul mi powiedziała wprost: „Pan chce tę osobę zaprosić, a ja nie jestem przekonana, czy ona chce pojechać”. Bo ona nie wykazuje entuzjazmu.

To jest błędna ocena mentalności afrykańskiej. Afrykanie w prywatnej rozmowie są bardzo otwarci i bezpośredni, ale przed urzędnikiem państwowym czują strach. Mają wpojone, że policja może pobić, urzędnik zażądać łapówki. Jeżeli konsul krzyczy na dziewczynę, to ona się zamyka w sobie i nie wykazuje entuzjazmu.

Konsul do dziennikarza

Nie zamierzam rozmawiać o tej sprawie z prasą – kwestie wizowe mogą być omawiane wyłącznie z osobą składającą wniosek. Jest oczywiste, że jak ktoś dostaje odmowę, to jest niezadowolony, jednak decyzja należy wyłącznie do konsula i trzeba się z nią pogodzić.

Depesza PAP

Z Tunezji szef polskiego MSZ przywiezie do Polski 16 uchodźców. Wśród nich są trzy rodziny. Dwie z Erytrei, a jedna z Nigerii. Formalności związane z przyznaniem im statusu uchodźców mogą być załatwione w ciągu miesiąca. – Polska nie była krajem kolonialnym, więc nie ma tradycji wieloetniczności – ale jako symboliczny wyraz naszej solidarności z tym, z czym wy, Tunezyjczycy, się zmagacie, zabiorę dzisiaj do samolotu rządowego kilkunastu uchodźców chrześcijańskich, którzy znaleźli się w obozach w waszym kraju – tłumaczył Sikorski.

Murzyniątko

Z każdą kolejną przeszkodą byłem bardziej zdeterminowany. Rozważam, czy nie wyczarterować samolotu, który przywiezie Nicole do Polski. Zaprosiłbym na pokład jakiegoś posła opozycji i paru dziennikarzy, dziewczyna wylądowałaby na polskim lotnisku i w świetle kamer poprosiła komendanta straży granicznej o wizę (ma on takie uprawnienie) w celu złożenia legalnego wniosku o kartę czasowego pobytu. Jeśli komendant by odmówił, samolot odwiózłby ją z powrotem do Tunezji.

Na szczęście po kontakcie z kilkunastoma prominentnymi osobami, zaangażowaniu najlepszych prawników i kolejnych spotkaniach z ambasadorem następuje cud. Konsul jest na urlopie, jej zastępca udziela Nicole wizy na sto dni. I to pomimo negatywnej opinii MSW. (Powód: studia były w Bydgoszczy, moje zaproszenie z Poznania, a urzędnik nie mógł się do mnie dodzwonić).

Po raz pierwszy w konsulacie przeprowadzono z Nicole rzetelną, prawie godzinną rozmowę. Dzieckiem wszyscy się zachwycają, chcą potrzymać małe Murzyniątko. Mówią, że nie wiedzieli, że Nicole była w ciąży, choć raz już tam pojechała z brzuchem, drugi raz z niemowlakiem.

Moja siedemdziesięcioletnia matka leci do Tunezji, aby przywieźć do Polski Nicole i małą Sophie.

Zima

Nie mogłam się przyzwyczaić do zimy i mrozu. Zakładałam wielkie buty i cztery pary skarpet. Pierwszy raz widziałam śnieg. Brałam go w dłonie i oglądałam. Rodzina Jacka przyjęła mnie bardzo ciepło. Zaczęłam się aklimatyzować. Nauczyłam się nawet jeździć na nartach.

Test

W ambasadzie usłyszałem, że Unia Europejska naciska na Polskę, by udzielała jak najmniej wiz w porewolucyjnej Afryce Północnej, bo imigranci jadą dalej na Zachód i zostają. Tak oczywiście jest, ale nie upoważnia to naszych konsulów, by wszystkich z automatu traktować jak oszustów.

Zrobiliśmy test. Mam w Tunezji zaprzyjaźnionego biznesmena z żoną i trójką dzieci, który ma stałą rezydencję włoską, swobodnie podróżuje po Europie. Do tego jest naszym dyplomatom dobrze znany, bo przez 15 lat zajmował się obsługą polskich turystów, w dniu wyborów nawet dowoził ich za darmo do ambasady.

Co roku składa on w ambasadzie włoskiej wniosek o wizę Schengen dla swojej rodziny. Tym razem na moją prośbę złożył go w polskiej. Prosił o wizę na rok wielokrotnego wjazdu, otrzymał na miesiąc, jednokrotnego.

Konsul powiedziała: co z tego, że ambasador pana zna? Ja pana nie znam. Pana żona jest zatrudniona w pańskiej firmie i nie ma więcej niż 30 dni urlopu. Dzieci chodzą do szkoły, uważam, że dłuższe wakacje nie są dla nich zasadne.

To zamożny człowiek, chce jeździć z rodziną do Europy na weekendy, żeby zrobić zakupy albo odwiedzić przyjaciół. Był urażony: „Do Polski nie przyjadę, wolę Rzym”.

Paryż

Wszyscy pytają, dlaczego nie pojechałam do Francji: byłoby ci łatwiej, tam jest dużo Kameruńczyków, afrykańskie jedzenie. Pani konsul była pewna, że od razu ucieknę do Paryża. Pojechałam tam z Jackiem, ale mi się nie podobało. Czarni we Francji bardzo ciężko pracują, tylko jak przyjeżdżają do domu, udają bogatych i zadowolonych. Wolę Polskę. Nigdy nie doświadczyłam tu rasizmu.

Kapitał

Nicole skończyła pierwszy rok studiów – język francuski – jako najlepsza studentka w grupie. Za studia płaci. Rozpoczęła legalną pracę w biurze podróży, potem została członkiem zarządu w jednej z moich firm.

To firma inwestycyjna: kapitał pozyskuje z zagranicy, inwestuje w obligacje skarbu państwa i w rynek nieruchomości, udziela pożyczek przedsiębiorstwom pod zastaw udziałów. Nicole stworzyła kilka miejsc pracy, pozyskała kapitały na inwestycje na polskim rynku. Prócz tego jest dobrą mamą Sophie, która w przyszłości też może zostanie Polką. Same korzyści.

Z uzyskaniem zezwolenia na pobyt nie było problemu. Miała wszystkie wymagane dokumenty, reprezentowali ją doświadczeni prawnicy. Tylko ilu cudzoziemców ma to szczęście? Moi mecenasi mówią, że nikt nie jest w stanie przejść przez proces legalizacji pobytu nieco bardziej skomplikowany od standardowego. Aplikant jest skazany na dobrą lub złą wolę Urzędu ds. Cudzoziemców.

Pociąg

Dużo podróżujemy. Nigdzie dokumenty Nicole nie budzą zdziwienia, oficerowie imigracyjni w UE mówią: „Witamy”. Tylko polscy pogranicznicy wpatrują się w kartę pobytu i wypytują: „Skąd to masz? Co robisz? Gdzie mieszkasz? A czy to jest oryginalna karta?”.

Dwa tygodnie temu Nicole jechała pociągiem z Poznania do Bydgoszczy. W Gnieźnie weszła straż graniczna, poprosili o dokumenty. Sprawdzenie legalności pobytu trwało półtorej godziny. Zaprowadzili ją do Straży Ochrony Kolei i na 20 minut zamknęli pod kluczem.

Interweniowałem u komendanta. Powiedział, że coś nie zadziałało w systemie. „Musimy zamykać, bo to młoda osoba, szybka i może nam uciec”. Kontrola była prowadzona przez oddział bydgoski nadwiślańskiej SG – tej samej, która opiniowała zasadność wydania zezwolenia na pobyt Nicole. Kopia decyzji trafia do komendanta policji i SG. Wystarczyło zadzwonić. Strach pomyśleć, co będzie, jak ją zatrzyma Rzeszów.

Światło

Jak byłam dzieckiem, na wakacje jeździliśmy do babci na wieś. Tam nie było światła i to było magiczne. Chodziliśmy do lasu po banany, graliśmy w ciuciubabkę, rozmawialiśmy, wspólnie jedliśmy i wcześnie kładliśmy się spać. Bardzo to lubiłam.

Matura

Absurd goni absurd. Nicole jest w trakcie procesu nostryfikacji matury. Bez tego nie dostanie dyplomu ukończenia studiów. Świadectwo zostało już legalizowane przez ambasadora Kamerunu w Tunezji, do tego ambasador napisał, że jego posiadaczka skończyła 13-letni cykl szkolenia uprawniający do przyjęcia na studia.

To za mało: świadectwo musi legalizować polski konsulat w nigeryjskiej Abudży, bo w Kamerunie nie mamy placówki. Tak jest w przepisach.

Konsul postanowił, że Nicole musi odwiedzić go osobiście. Dziewczyna z pięciomiesięcznym wówczas dzieckiem, mieszkająca w Polsce, ma się udać do Nigerii po stempelek. Ja bym się obawiał jechać do Abudży, chociaż stać mnie na wynajęcie ochrony. Niech coś jej się złego stanie, a dziecko trafi do sierocińca.

Konsul do mecenasa

Wniosek o legalizację bez osobistego stawiennictwa jest możliwy. Niestety, załączony dokument (relevé de notes) nie nadaje się do legalizacji i wydania zaświadczenia o uprawnieniu do podjęcia studiów w Kamerunie. Załączony dokument nie jest odpowiednikiem świadectwa/dyplomu maturalnego. Jest to rodzaj suplementu (po ang. transcript) wydawany obok świadectwa.

Ponadto, w przypadku gdyby Pana Mocodawczyni jednak posiadała właściwe świadectwo, niezbędne będzie jego uwierzytelnienie przez Ministerstwo Edukacji Kamerunu oraz superlegalizacja przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kamerunu.

Mecenas do konsula

Ustaliłem, że załączone świadectwo (…) to jedyny dokument wydawany przez Urząd ds. Matur MEN w Kamerunie po zdaniu matury i uprawnia do przyjęcia na studia na dowolną uczelnię wyższą w Kamerunie. (…) Powyższe fakty można potwierdzić w MEN w Kamerunie i Urzędzie ds. Matur. (…) Dokument, o którym Pan wspomina (dyplom), wydawany jest nie wcześniej niż 3 lata po zdaniu matury i w niczym nie ogranicza prawa do podjęcia studiów w Kamerunie, Francji lub uczelniach Europy Zachodniej. W systemie nauki Kamerunu lub Francji dokument ten, notabene tożsamy z posiadanym przez studentkę świadectwem, potrzebny jest do odbioru dyplomu ukończenia uczelni wyższej, a nie do przyjęcia na studia.

Konsul do mecenasa

Pragnę zaznaczyć, iż sprawa nie jest taka prosta i oczywista, jak ją Pan przedstawia. Superlegalizowanie kameruńskiego dokumentu szkolnego przez Ambasadora Kamerunu w Tunisie może budzić uzasadnione wątpliwości. Podobnie niejasna jest kwestia kameruńskich świadectw. Dlatego niezbędne jest w tej sprawie jasne stanowisko kameruńskiego MSZ.

Na marginesie pragnę zaznaczyć, iż wielu konsulów Schengen w Nigerii i regionie w ogóle odmawia legalizacji jakichkolwiek dokumentów. Wynika to z faktu, iż w krajach regionu można za niewielkie pieniądze kupić każdy rodzaj dokumentu, w związku z czym niemożliwe jest stwierdzenie ich zgodności z prawem miejsca wystawienia. Ci, którzy legalizują, w większości zlecają badanie dokumentów wyspecjalizowanym firmom detektywistycznym, co powoduje, iż okres oczekiwania na legalizację wynosi, w najlepszym przypadku, kilka miesięcy.

Ślub

Ponieważ Nicole na każdym etapie wykazywała się determinacją i charakterem, nabrałem przekonania, że pomoc dla niej to dobrze wydane pieniądze, dobra inwestycja. Wspólne przeżycia nas zbliżyły. Niedługo zostanie moją żoną.

Moi rodzice od samego początku traktowali ją jak córkę, a małą Sophie jak wnuczkę. Dla mnie to może ostatnia szansa na założenie rodziny. Dzieli nas 14 lat, wykształcenie, doświadczenie, ale różnice kulturowe są niewielkie. Mentalność Nicole niewiele różni się od mentalności jej rówieśników z Europy. Ślub będzie na Seszelach. To cywilizowane miejsce, nie wymaga wiz. Mówi się tam po francusku i angielsku, więc możemy mieć ceremonię bez tłumacza.

Kotek

Jak byłam mała, miałam kotka. Tak bardzo go kochałam, że przestałam się bawić z koleżankami, rozmawiać z siostrą i mamą. Wreszcie mama się zdenerwowała i go zabrała. W Kamerunie rolą kota jest łapać myszy, nie wolno go kochać. Było mi strasznie smutno. To była jedyna relacja uczuciowa w moim życiu

Żona

Prowadząc biznes, chcę podróżować z moją żoną i współpracowniczką. Obywatelka Kamerunu potrzebuje wiz. Do tego celu jej karta pobytu, podobnie jak paszport, musi być ważna sześć miesięcy – oznacza to, że przez ostatnie pół roku ważności tego dwuletniego obecnie dokumentu nie otrzyma wizy do wielu krajów pozaeuropejskich.

Ślub tu nie pomoże, wręcz może zaszkodzić. Na polskie obywatelstwo Nicole będzie czekać co najmniej sześć lat. Urząd ds. Cudzoziemców poinformował mnie, że jeśli Nicole zwróci się o zezwolenie na pobyt z tytułu małżeństwa, dostanie zgodę najwyżej na rok. Wprawdzie ustawa pozwala udzielić go na dwa lata, ale nie jest to praktykowane.

A gdybym był np. Czechem pracującym lub prowadzącym biznes w Polsce i przyjechał tu z kameruńską żoną, to mogłaby ona otrzymać prawo pobytu czasowego do pięciu lat. Ja, Polak, mogę zatrudnić pracownika obcokrajowca na dwa lata, ale żonę tylko na rok. Do tego w przypadku żony muszę spowiadać się przed urzędnikami z koloru jej majtek i ulubionych chrupek śniadaniowych. Ta praktyka jest dziwna, tym bardziej że karta pobytu czasowego wydana z tytułu małżeństwa nie pozwala na podjęcie pracy poza granicami RP i nie ma obaw, że małżonkowie polskich obywateli będą uciekać nagminnie za granicę i służby dyplomatyczne innych krajów Unii będą suszyć głowę naszym dyplomatom.

W ciemno

Mówi się, że małżeństwa międzykulturowe zwykle się nie udają. Trudno się dziwić. Załóżmy, że obywatelka Polski zakochuje się na wakacjach w obcokrajowcu spoza Unii. Warto, żeby pomieszkali razem, poznali się lepiej, a o ślubie pomyśleli za jakiś czas. Ona może wyjechać do niego, ale jest nikła szansa, że on będzie mógł zostać Polsce, o ile ona go nie zatrudni, tak jak ja Nicole.

Uzyskanie wizy na co? Że znamy się i może kiedyś weźmiemy ślub? Żaden konsulat tego nie uwzględni, szczęście, jak wyda wizę turystyczną na trzy miesiące. To powoduje, że Polacy biorą nieprzemyślanie śluby, bo wtedy małżonek ma prawo złożyć wniosek o prawo pobytu. Tak samo zaproszenie kogoś na studia w Polsce powinno być poprzedzone wizytą, żeby mógł zobaczyć kraj, ludzi, jedzenie, klimat, uczelnię. Tak zrobiłem z Nicole w Tunezji, w Dubaju i w Polsce. Większość studentów przyjeżdża w ciemno i wielu nie lubi tego miejsca.

Emigracja

Nie nazywam się Depardieu i nie mam zamiaru rzucać polskim paszportem. Ale może nadszedł czas, by pomieszkać gdzie indziej. A przynajmniej wystąpić wraz z rodziną o drugie obywatelstwo. Mojej żonie pozwoli to na swobodne podróżowanie w celach służbowych i prywatnych do krajów, które teraz wymagają od niej wizy. Alternatywne obywatelstwo mogę uzyskać dla nas w ciągu czterech miesięcy kosztem ok. 100 tys. euro plus inwestycja w rynek nieruchomości w wysokości 300 tys. euro. To mniej, niż do tej pory zainwestowaliśmy w Polsce. Ja będę miał niższe koszty, parę spółek zmniejszy zatrudnienie i zapłaci mniej podatków. Tylko gdzie tu jest interes państwa polskiego?

Jogurt

Jak Sophie tu przyjechała, miała trzy miesiące. Nie oczekuję, że będzie Afrykanką, ale mam nadzieję, że pozna moją kulturę.

W Polsce widzę, jak rodzice noszą dzieciom szkolne torby. W Kamerunie to dzieci pomagają rodzicom, zdejmują im buty, kiedy wracają zmęczeni z pracy. Miałam siedem lat, kiedy zaczęłam pomagać mamie w kuchni i prać własne ubrania. Jeśli mama uznała, że nie są wystarczająco czyste, musiałam prać jeszcze raz. Ludzie się śmieją: chyba nie wychowasz córki w ten sposób? Jasne, że wychowam. Byłam zła, kiedy Sophie rzuciła jogurt na podłogę. W Kamerunie dzieci skakałyby z radości, mogąc zjeść jogurt. Dzieci w Polsce mają wszystko i tego nie doceniają. Dziewięciolatek ze smartfonem! Ja pierwszy telefon dostałam w wieku 21 lat, i to wcale nie dlatego, że rodziców nie było stać.

Wygrana

Bez względu na to, jak potoczy się nasze życie, cała nasza trójka i tak już jest wygrana. Inwestycja w Nicole przyniosła zwrot wyższy od oczekiwanego. Nie usiłuję niczego dla siebie przy pomocy prasy załatwić. To tylko próba przekonania naszego aparatu państwowego, że polski obywatel nie jest z definicji oszustem, że może w pozytywny sposób kreować gospodarczą czy społeczną rzeczywistość. Stworzyłem w życiu kilkaset miejsc pracy, zainwestowałem ośmiocyfrowe kwoty, wysłałem na bezpieczne wakacje prawie milion Polaków, to czy nie mogę wziąć odpowiedzialności za jednego obcokrajowca?

Mógłbym pomóc setce ludzi skończyć studia w Polsce i dać szansę na lepsze życie, ale nie będę już nigdy próbował przedzierać się przez polską ksenofobiczną machinę biurokratyczną.

Słoń

W przyszłości chciałabym się zająć produkcją telewizyjną. Mam już pewien projekt na oku – reality show dla telewizji. Do ojczyzny na razie się nie wybieram. Wszyscy wyciągaliby rękę po pieniądze – przyjechała żona białego bogacza. Niedługo pojedziemy do Mozambiku, na safari, zobaczyć Afrykę dla białych. Słonia pierwszy raz w życiu widziałam w poznańskim zoo.

Imiona bohaterów na ich prośbę zostały zmienione

Robert Stefanicki

„Gazeta Wyborcza”, Duży Format, 14.02.2013

error: Content is protected !!